Po słabym meczu z Jagiellonią załamany był Ivan Djurdjević. Serb pojawił się w wyjściowym składzie i zagrał na środku defensywy, ale nie pomógł drużynie powstrzymać piłkarzy z Białegostoku.
Autor: Karol Jałowiec
– Gratuluję Jagiellonii zwycięstwa, która zagrała z nami dokładnie tak jak chciała. Wyczekała, wykorzystała swoją szybkość i strzeliła dwie bramki – powiedział na konferencji po spotkaniu opiekun Lecha.
– Udało się, zagraliśmy konsekwentnie, wprawdzie był moment dekoncentracji przy rzucie wolnym, kiedy uderzał Ślusarski. Przed meczem powiedziałem, że razem przegrywamy i razem też wygrywamy. Obiecałem chłopakom, że za wygraną dam dwa dni wolnego i tak też już zrobiłem. Niechętnie ale słowa dotrzymałem – mówił po meczu Tomasz Hajto.
Mecz pomiędzy Lechem Poznań a Jagiellonią Białystok był rywalizacją dwóch najsłabszych drużyn wiosny. Dla Poznaniaków miał być także szansą nie tylko na zrehabilitowanie się za ostatnie niepowodzenia, ale przede wszystkim okazją o gry przeciwko jednej z najsłabszych linii defensywnych w Ekstraklasie. Kibice czekali przede wszystkim na bramki. Tej doczekali się, ale jedynie w wykonaniu gospodarzy.
W pierwszej połowie dzisiejszego spotkania swoją czwartą żółtą kartką otrzymał Luis Henriquez. Oznacza to, że reprezentant Panamy nie zagrał w następnej kolejce ze Śląskiem Wrocław.
Na wiosnę Vojo Ubiparip wystąpił we wszystkich czterech meczach Lecha. Dla Serba to dużą nowość, biorąc pod uwagę fakt, że jesienią długo musiał czekać na swoje kolejne szanse. W niezłej formie, zdaniem trenera, jest również Artiom Rudnev.
W środę rozpocznie się sprzedaż biletów na autokary na wyjazd do Kielc. Spotkanie zostanie rozegrane w 7 albo 9 kwietnia w zależności od wyniku meczu ćwierćfinałowego Pucharu Polski pomiędzy Lechem a Wisłą. W przypadku awansu do kolejnej rundy „Kolejorz” zagra w sobotę. Cena za autokar wynosi 90 zł, nieznana jest jeszcze cena wejściówek na stadion. Do sprzedaży trafi 700 biletów.
Paweł Raczkowski poprowadzi jutrzejszy mecz Jagiellonii Białystok z Lechem Poznań. Sędzia z Warszawy spotkał się już w tym sezonie z „Kolejorzem”, który przegrał wówczas z Widzewem 0:1. Z kolei dla Jagiellonii będzie to pierwszy mecz prowadzony przed tego arbitra.
Mariusz Rumak sobotni mecz Lecha z Jagiellonią określił mianem rywalizacji dwóch zespołów, które mają nóż na gardle. Trudno z taką opinią się nie zgodzić. W stolicy Podlasia spotkają się jutro dwie najgorsze drużyny wiosny. Żadna z nich nie wygrała żadnego spotkania.
W ostatnim czasie „Kolejorz” ma problemy ze strzelaniem bramek. Zawodnicy oraz sztab szkoleniowy drużyny są spokojni, że wkrótce to się zmieni. – Nie ma kłopotów, że strzelaniem bramek. Pracujemy nad tym ile możemy – zdradza trener.