Tego zawodnika nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Przez pięć rund 31-latek bronił Niebiesko-Białych barw i na stałe wpisał się w pamięć kibiców Kolejorza. Tuż przed meczem z Lechią w „Przyszli, pograli, poszli” – Sławomir Peszko!
Urodzony w Jaśle pomocnik swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Nafcie Jedlicze, skąd trafił do Wisły Płock. Barw płockiego zespołu bronił przez sześć lat, strzelając 21 goli w 112 meczach ligowych. Pierwsze sukcesy na arenie krajowej również świętował w swoim debiutanckim, seniorskim klubie. W 2006 roku zdobył Puchar Polski oraz Superpuchar. Dobra gra w mazowieckim klubie dała zawodnikowi przepustkę do większego klubu. Latem 2008 roku popularny „Peszkin” Płock zamienił na Poznań.
Do Kolejorza Peszko wszedł z wysokiego C. W pierwszych sparingach w Niebiesko-Białych barwach czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Na debiut w Lechu Poznań nie musiał długo czekać. Dobra postawa w spotkaniach towarzyskich wzbudziła zaufanie trenera Franciszka Smudy i szkoleniowiec ówczesnemu 23-latkowi dał szansę na grę od pierwszych minut w pierwszym spotkaniu sezonu 2008/2009 z GKS-em Bełchatów. Być może jego pierwsze kroki w ekstraklasie nie należały do udanych, to jednak odgrywał on ogromna rolę w spotkaniach Lecha w Pucharze UEFA. Bramkę na 2:1 w 85. minucie meczu z Austrią Wiedeń pamięta każdy kibic Kolejorza. Gol o tyle istotny, że na wagę awansu do fazy grupowej rozgrywek!
Można powiedzieć, że Peszko to zawodnik, który był niezbędny poznaniakom w kluczowych i ważnych momentach w historii klubu. Zwłaszcza w 2009 roku odegrał on zasadniczą rolę w sukcesach zespołu. 19 maja 2009 roku Lech mierzył się z Ruchem Chorzów w finale Pucharu Polski. Kolejorz zdobył trofeum, pokonując chorzowian 1:0 po golu… Peszki. Dwa miesiące później Lech rywalizował z Wisłą Kraków w spotkaniu o Superpuchar Polski. O tym, która drużyna miała rozpocząć nowy sezon od triumfu zadecydowały rzuty karne, w których lepsi okazali się lechici.
Najlepsze czasy Sławomira Peszki w Lechu miały jednak dopiero nadejść. Sezon 2009/2010 to dla niego nie tylko mistrzostwo kraju dla Kolejorza. Pomocnik w znaczący sposób przyczynił się do klubowego sukcesu. Przez te kilka miesięcy osiem razy pokonywał bramkarzy przeciwników, a 14. razy asystował. Ten sezon to też pierwsza bramka Peszkina w Lechu Poznań – to on otworzył worek z golami Kolejorza w sezonie mistrzowskim (Kolejorz pokonał Piast Gliwice 3:1).
Kolejne miesiące nie były dla niego już udane. Duża rywalizacja w linii pomocy spowodowała, że zawodnik dostawał znacznie mniej szans do gry. Na początku 2011 roku podpisał kontrakt z 1. FC Koln. Przez kilka lat pobytu zagranicą występował także lidze angielskiej (Wolverhampton) oraz włoskiej (Parma).
Dużo mówiło się o jego powrocie do Lecha Poznań. Wielokrotnie Peszko powtarzał, że Kolejorz to klub, który wiele dla niego znaczy. W trwającym sezonie zawodnik wrócił do Ekstraklasy. Za kierunek swojej dalszej kariery wybrał jednak Gdańsk, by tam bronił barw Lechii. – Jego wizyty w Poznaniu, obecność na meczach przy Bułgarskiej, to wszystko nie było przypadkowe. Chcieliśmy tego zawodnika. Nasze rozmowy ze Sławomirem Peszką były długie i dynamiczne, ale nie udało nam się dojść do porozumienia. Piłkarz chciał dłuższego kontraktu i wyższych pieniędzy, niż my mogliśmy mu zaoferować – mówił po zamknięciu okna transferowego prezes Kolejorza, Karol Klimczak.
Sam zawodnik zaznaczał: Wróciłem do Polski, ponieważ straciłem miejsce w kadrze meczowej 1. FC Koeln. Decyzja nie była łatwa, ale przemyślana. Moim celem jest udział w przyszłorocznych mistrzostwach Europy, dlatego muszę regularnie grać.
Skoro mowa o reprezentacji Polski. Dobra postawa w Lechu Poznań została zauważona przez selekcjonera Leo Beenhakkera. 19 listopada 2008 roku zadebiutował w Biało-Czerwonych barwach. Miał też swój udział w awansie kadry na Euro 2016. W spotkaniu wyjazdowym przeciwko Irlandii strzelił jedynego gola dla naszej kadry (1:1).
Czy Peszko wróci jeszcze do Poznania? Pożyjemy, zobaczymy. Wrócić – wróci. Choć na 90. minut. Już w czwartek.
źródło zdjęcia: noga.pl