W obecnym sezonie Lotto Ekstraklasy sztab szkoleniowy Kolejorza ma duży komfort związany z obsadą bramki Poznańskiej Lokomotywy. W kadrze Lecha znajduje się obecnie dwóch bramkarzy na wysokim poziomie – Jasmin Burić oraz Matus Putnocky. W meczu z krakowską Wisłą między słupkami pojawił się Słowak i pomimo tego, że Kolejorz stracił tylko jedną bramkę nie był on zadowolony z tego spotkanie. – Gdy drużyna przeciwna strzela gola w 90. minucie to nie jest to dobre dla drużyny. Szkoda straconych punktów bo widać, że brakuje nam ich w tabeli. Ciężko powiedzieć z czego wynikało nasze rozkojarzenie w ostatnich minutach. Być może to kwestia zbyt malej koncentracji, albo złego ustawienia. Obejrzeliśmy jednak analizę wideo tej sytuacji i nie możemy już więcej dopuścić, by takie spotkanie się powtórzyło. U siebie musimy wygrywać – ocenia niedzielne spotkanie Matus Putnocky.
Nie od dziś wiadomo, że spotkania pomiędzy Lechem Poznań, a Legią Warszawą elektryzują całą piłkarską Polskę i nazywane są „Derbami Polski”. Będzie to mój pierwszy mecz w barwach Lecha przeciwko Legii, ale nie jest to dla mnie pierwsze spotkanie tej wagi. Kiedy grałem jeszcze w Ruchu Chorzów to graliśmy Wielkie Derby Śląska przeciwko Górnikowi Zabrze. Tam dla każdego też był to absolutnie wyjątkowy mecz. Walka była o każdą piłkę i myślę, że nie inaczej będzie w sobotę. Musimy być skoncentrowani na sobie i grać swoje.
Legia do tego meczu przystępować będzie po dwóch przegranych meczach z rzędu. Ciężko tak naprawdę ocenić w jakiej formie są podopieczni Jacka Magiery. – Pomimo wysokiej porażki z Realem nie sądzę, by było nam łatwiej pokonać Legię. Według mnie wynik tego spotkania nie oddaje sytuacji na boisku. Legia nie grała źle. Nas interesuje tylko mecz sobotni, a to będzie zupełnie odmienne 90 minut. Oni też szukają punktów. Na pewno obie ekipy będą chciały zdobyć w tym meczu komplet punktów. Uważam, że będzie to ciekawe spotkanie – mówi golkiper Lecha.
– Z Legią będzie podobne spotkanie jak z Wisłą. Pomimo tego, że są oni na nienajlepszym miejscu w tabeli to nie oznacza, że grają słabo w piłkę. Ich drużyna ma naprawdę duży potencjał, tak jak my. Chcemy to pokazać w sobotę. W meczu z Wisłą nie wykorzystaliśmy swojej szansy, a taka jest piłka – jak nie wykorzystasz swoich kilku okazji to przeciwnik będzie miał jedną i ją wykorzysta – dodaje.
W wyjazdowych spotkaniach szkoleniowiec Lecha Nenad Bjelica decydował się na wystawienie dwójki defensywnych pomocników, a więc Abdula Aziza Tetteha oraz Łukasza Trałki. Być może tą samę taktykę zastosuje w pojedynku przeciwko Warszawiakom. –Nasze ustawienie zależy od tego z jakim przeciwnikiem gramy. Ja wolę jeśli gramy z jednym defensywnym pomocnikiem, bo wtedy stwarzamy więcej okazji w ofensywie – kończy.