Kamiński: Musimy wymagać od siebie znacznie więcej

Kamiński: Musimy wymagać od siebie znacznie więcej

Prze­gral­iśmy kole­jny mecz, kole­jny mecz u siebie, a nasza gra znów nie wyglą­dała dobrze. Nie potrafię znaleźć przy­czyny — rozkła­da ręce wychowanek Alu­mini­um Konin–  trzy dni temu gramy bard­zo dobry mecz, a ter­az zapom­i­namy jak się poruszać po boisku. To są rzeczy, które kosz­tu­ją nas potem cenne punk­ty- mówi po porażce z lid­erem Ekstrak­lasy eta­towy obroń­ca Kole­jorza, Marcin Kamiński. IMG_7416

Lech Poz­nań tren­era Macie­ja Sko­rży dobrze zaczął sezon wysoko wygry­wa­jąc w Super­pucharze z Legią Warsza­wa. Zresztą strzel­cem jed­nej z bramek był właśnie Marcin Kamińs­ki, który dziś mówi, że nie pamię­ta tak bez­nadziejnego star­tu sezonu- Nie spodziewal­iśmy się oczy­wiś­cie, że tak będzie ta sytu­ac­ja wyglą­dała na tej fazie roz­gry­wek. Każdy sobie prze­cież zda­je sprawę z tego, że musimy zdoby­wać punk­ty i wygry­wać. Nie przy­pom­i­nam sobie, żebyśmy którykol­wiek sezon zaczęli tak fatal­nie- mówi 23-let­ni obroń­ca Lecha.

Mecz z Piastem miał być ide­al­ny na podtrzy­manie i udowod­nie­nie, że kłopo­ty Lech już zażeg­nał. W dodatku 35 roczni­ca otwar­cia sta­dionu przy Buł­garskiej, a także mecz z lid­erem tabeli i nieusta­ją­ca wal­ka o każdego kibi­ca na try­bunach. To musi­ało zagrze­wać do zwycięst­wa- Każdy sobie zdawał sprawę, że dzisiejszy mecz jest kluc­zowy. Mieliśmy pokazać, że po zwycięst­wie nad Videotonem wró­cil­iśmy na właś­ci­we tory, a tym­cza­sem stwarza­my sobie dobre sytu­acje w pier­wszej połowie i szko­da, że nie udało nam się ich wyko­rzys­tać, bo grało­by się znacznie lep­iej. Sami musimy od siebie wyma­gać znacznie więcej.lechici

Po fatal­nych wys­tę­pach w lidze i zdoby­ciu jedynie czterech punk­tów po sześ­ciu kole­jkach niewąt­pli­wie trud­no musi być  pod­nieść się mis­tr­zowi Pol­s­ki. Sprawa jeszcze bardziej kom­p­liku­je się, gdy zda­je­my sobie sprawę, że Lech jest o krok od awan­su do fazy grupowej Ligi Europe­jskiej. Zaczy­namy więc szukać przy­czyny, dlaczego z dwóch fron­tów powodzi się jedynie na tym europe­jskim?-Nie moż­na mówić, że jest coś nie tak z nastaw­ie­niem. Na każdy mecz wychodz­imy, bo chce­my wal­czyć o zwycięst­wo lub trzy punk­ty. Nie jest tak, że jak gramy z Videotonem, to nakrę­camy się bardziej niż na mecz z Piastem. Każdy wie, jaka jest sytu­ac­ja w lidze i każdy sobie zda­je z tego sprawę, że musimy wygry­wać. Chcieliśmy doprowadz­ić, żeby mecz z Videotonem był punk­tem zwrot­nym i dobrym początkiem, żebyśmy od tego meczu znów byli skuteczni. Nieste­ty nie podtrzy­mal­iśmy tego z Piastem.

Oglą­da­jąc tegoroczne spotka­nia Lecha moż­na wysunąć wniosek, że Lechowi bez Linet­tego wiele braku­je do drużyny na miarę mis­trza Pol­s­ki. Innego zda­nia jest jeden z zawod­ników pier­wszej jede­nast­ki- Jeden zawod­nik nie może mieć wpły­wu na grę całej drużyny i gdy go braknie, to gra całej drużyny się zała­mu­je. Doskonale wiemy, że Karol jest bard­zo wartoś­ciowym zawod­nikiem i dużo nam daje, ale nie moż­na powiedzieć, że bez niego zapom­i­namy, jak się gra w piłkę. Mamy wielu dobrych zawod­ników, którzy są gotowi do gry i abso­lut­nie nie może­my roz­pa­try­wać tego w tych kat­e­go­ri­ach–  zaprzecza Kamińs­ki.

lechici superpuchar marcin kamiński

Lech stracił jedyną bramkę w meczu z Piastem po kuri­ozal­nym błędzie gra­jącego przyz­woity mecz Abdu­la Azz­iza Tet­te­ha. Potężny środ­kowy pomoc­nik Kole­jorza podał piłkę pros­to do nóg zawod­ni­ka goś­ci i stworzył akcję bramkową rywalom- Jeśli ktoś popeł­nia błąd, to zaraz obok niego musi być part­ner, który tą sytu­ację aseku­ru­je. Jeśli tracimy piłkę, to nie oznacza to jeszcze, że tracimy bramkę. Mogliśmy się prze­ci­w­staw­ić i coś zdzi­ałać. Była do tego sposob­ność, a mimo tego tracimy gola- komen­tu­je z gry­masem na twarzy obroń­ca Lecha.

Pod­czas rundy wiosen­nej poprzed­niego sezonu wyk­larował się żelazny skład linii defen­sy­wnej drużyny tren­era Macie­ja Sko­rży. Tomasz Kędzio­ra i Bar­ry Dou­glas wywal­czyli sobie miejsce w składzie na bokach obrony, a tyły trzy­mała dwój­ka niezmi­en­nych stop­erów: Kamińs­ki i Ara­ju­uri. W ostat­nim meczu sezonu Fin zła­pał kon­tuzję, która wyk­luczyła go z gry aż do meczu z Piastem- Przez kil­ka miesię­cy nie gral­iśmy razem z Paulusem. Nie zapom­nieliśmy o tym, jak nasza współpra­ca wyglą­dała i wciąż to funkcjonu­je. Będzie to wyglą­dało z każdym kole­jnym meczem, bo cały czas potrze­bu­je­my więcej cza­su na zgranie. Tak dłu­ga prz­er­wa nie sprzy­ja- Fińskiego obrońcę w 65.minucie zmienił Tamas Kadar, lecz nie było to spowodowane kon­tuzją- Paulus po pros­tu jeszcze potrze­bu­je trochę cza­su, by fizy­cznie spoko­jnie roze­grać 90 min­ut na pełnych obro­tach- tłu­maczy mis­trz Polski.

Po meczu zarówno tren­er Latal, jak i tren­er Sko­rża przy­puszcza­li, że Lech nie zdołał odro­bić strat, bo był zbyt zmęc­zony i lechi­ci nie mieli już sił- Nie chcę tłu­maczyć się ter­az, że nie mamy sił i jesteśmy zmęczeni. Każdy z nas wiedzi­ał na początku sezonu, że czeka nas dużo spotkań i chce­my jak najdłużej grać co trzy dni. Wszyscy byliśmy na to gotowi. Cza­sem zdarza się też, że braknie sił i to jest nat­u­ralne. Wiem, że my jesteśmy gotowi wygry­wać co trzy dni, tylko musimy się przeła­mać i grać zde­cy­dowanie tak samo w lidze jak i w meczach pucharowych- mówi Marcin Kamiński.

marcin kamiński

 

Kursy na mecze Lecha

Brak spotkań

Kursy bukmacherskie Ekstraklasa

Brak spotkań

Następny mecz

Ostatni mecz

Mecze Ekstraklasy

Tabela Ekstraklasy (gr. mistrzowska)

Tabela Ekstraklasy

Strzelcy Ekstraklasy

Archiwum newsów

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress