– Wynik idzie w świat, choć byliśmy dzisiaj zdecydowanie lepszą drużyną. Lech nie stworzył sobie żadnej sytuacji, ale mimo to wygrał – przyznał po meczu Łukasz Madej.
Autor: Karol Jałowiec
Jednym z wyróżniających się zawodników w dzisiejszym spotkaniu przeciwko Śląskowi Wrocław był Vojo Ubiparip. Serb ma coraz pewniejsze miejsce w składzie Lecha i z każdym kolejnym meczem udowadnia, że stawianie na niego przynosi efekty. – Czuję się dobrze i staram się dawać z siebie wszystko – ocenia „Ubi”.
– To było ciężkie spotkanie, musieliśmy dzisiaj pomagać sobie na boisku, stworzyć team i to nam się dzisiaj udało – oceniał spotkanie Marcin Kikut.
Zwycięstwo trener Rumak postanowił zadedykować ludziom, którzy w ostatnich dniach wspierali go spotykając na co dzień. – Ostatnio spotkałem wiele osób, które dodawały otuchy, mimo, że wyniki nie były dobre, spotykałem się z dobrymi słowami. Chciałbym to zwycięstwo zadedykować właśnie im. Trudno jest ufać, wierzyć w zespół, gdy ten przegrywa i nie strzela bramek – podkreślał opiekun Lecha.
Trener Orest Lenczyk po spotkaniu chwalił swoich zawodników za walkę i oddanie, jakie włożyli w ten pojedynek. – Zawsze uważam, że komentować spotkanie powinni dziennikarze, niewdzięczna w tym rola trenera. Po takim meczu mogę podziękować zawodnikom za ich postawę, po dwóch ciężkich dramatycznych meczach poprzednich, które graliśmy – przyznał na konferencji po meczu opiekun Śląska.
Drugie zwycięstwo w drugim wiosennym meczu odniosła gdyńska Arka. Piłkarze z Trójmiasta wysoko, 4:1. pokonali Olimpię Elbląg, choć do 68. minuty był jeszcze remis. Podopieczni Petra Nemca zbliżyli się do czołówki ligi i powoli łapią kontakt z drużynami zajmującymi miejsca premiowane awansem.
Kilka zaskakując zmian przed niedzielnym meczem ze Śląskiem Wrocław dokonał Mariusz Rumak. Decyzje szkoleniowca Lecha przyniosły oczekiwany skutek, ponieważ po 601 minutach nieskuteczności Lechowi udało się zdobyć bramkę. Piłkę do bramki skierował co prawda zawodnik Śląska Wrocław, jednak to „Kolejorz” po 90 minutach mógł na swoim koncie dopisać ważne trzy punkty. Lech wygrał ze Śląskiem 2:0.
Nigdy początek rundy wiosennej dla Lecha Poznań nie był tak fatalny. Po czterech ligowych meczach ma on na swoim koncie jeden punkt, trzy porażki. Co więcej stracił sześć, a nie strzelił żadnej bramki. Próżno w historii ligowych występów „Kolejorza” szukać tak słabego otwarcia wiosny.
Fatalnie wiedzie się ostatnio Cracovii. Przegrali drugi z rzędu mecz u siebie. Tym razem 1:3 z zabrzańskim Górnikiem. „Pasy” zajmują nadal ostatnie miejsce w tabeli i szansa na utrzymanie się w lidze zdecydowanie się oddala.
– Nie zdobywamy punktów, a co więcej bramek. To najbardziej boli, ale nie składamy broni. Musimy walczyć, jeśli teraz byśmy się położyli, to widniałoby przed nami widmo spadku w tym sezonie, ale miejmy nadzieję, że przełamiemy się u siebie, bo jak nie tu to gdzie – zastanawia się Hubert Wołąkiewicz.