– To jest piłka. Raz strzelam gole, a raz niemal nie ma mnie na boisku. To jest życie. Nie traktuję tego tak, że raz się zacinam, a raz odblokowuję. Kołyskę dedykujemy Dimie Injacowi – przyznał po meczu Artjom Rudnev, najskuteczniejszy zawodnik Lecha.
Autor: Karol Jałowiec
– Pierwsze 15-20 minut graliśmy dobrze, podobnie jak z Wisłą – podsumował spotkanie Mateusz Możdżeń. – Trochę nie potrzebnie straciliśmy gola, bo „Jaga” stworzyła tak zwane „pół akcji”. W szatni nie działo się nic specjalnego, mobilizowaliśmy się jedynie na drugą połowę; nie było nerwowości – dodał.
– Lech był lepszym zespołem i wygrał zasłużenie. Widać było mądrą grę tego zespołu, choć przy stanie 1:1 mogło to skończyć się różnie – przyznał po meczu Czesław Michniewicz, opiekun Jagielloni Białystok.
Po pierwsze bramce strzelonej przez Lechitów w dzisiejszym meczu zawodnicy zrobili kołyskę dla Dimitrije Injaca, któremu wczoraj urodziła się córka. – Chciałbym mu bardzo pogratulować. W związku z tym ważnym wydarzeniem w jego życiu dałem mu wolne do wtorku, poleci do Serbii zobaczyć swoją córkę, dlatego nie zagra z Chrobrym – tłumaczył Jose Mari Bakero.
– Jestem bardzo zadowolony, że po dwóch porażkach wygraliśmy przekonywująco to spotkanie. Było w tym meczu kilka fantastycznych momentów, a okazji do zdobycia bramek więcej, niż ich ostatecznie padło – przyznał po meczu z Jagiellonią, trener Lecha.
„Kolejorz” po ostatnich niebyt udanych meczach tym razem miał naprawić błędy i w końcu wygrać. I chociaż pierwsza połowa w wykonaniu Lecha wyglądała nieźle, to jednak po wyrównującej bramce Jagiellonii Poznaniacy trochę się cofnęli. Za to w drugiej połowie pokazali, że potrafią powalczyć i wysoko pokonali rywala z Białegostoku.
W meczu Lecha przeciwko Jagiellonii w 57. minucie padł 1900 gol dla „Kolejorza” w Ekstraklasie. Szczęśliwym strzelcem okazał się Artjom Rudnev. Było to drugie trafienie tego zawodnika w tym spotkaniu. Natomiast w 62. minucie Łotysz strzelił kolejną – trzecią bramkę i tym samym stał się pierwszym zawodnikiem w historii Lecha, który w ciągu sezonu strzelił 3 razy hat-tricka.
Sebastian Jarzębak będzie arbitrem dzisiejszego meczu pomiędzy Lechem Poznań, a Jagiellonią Białystok. 37-letni sędzia z Bytomia w poprzednim sezonie prowadził dwa mecze z udziałem „Kolejorza”. Zremisowany 0:0 z Arką Gdynia i wygrany 4:0 z Koroną Kielce.
Wejście Rafał Murawskiego w drugiej połowie ostatniego meczu, nieco poprawiło grę zespołu w środku pola, lecz niestety nie wpłynęło na końcowy wynik tego mecz. – Jesteśmy podrażnieni porażką, będziemy chcieli się zrehabilitować i pokazać, że drzemią w nas wielkie możliwości – przyznał zawodnik.
Dzisiaj Lech stanie przed szansą rehabilitacji po dwóch porażkach, które przydarzyły się w ostatnich kolejkach. Zadanie jednak nie będzie łatwe, bo do Poznania przyjeżdża Jagiellonia Białystok, która jest aktualnie wiceliderem T-Mobile Ekstraklasy. Ponadto poza rywalizacją tych dwóch klubów kibiców pasjonować będzie pojedynek Rudneva z Frankowskim, którzy są na czele klasyfikacji strzelców.