W zeszłym sezonie, gdy Lech pojechał do Kielc na ligowy mecz z ówczesnym beniaminkiem to wygrał wysoko 5:0. Tamto spotkanie od pierwszej minuty zaczął Jakub Wilk, a nawet zdobył jedną z bramek. – Mamy fajne wspomnienia z tamtego spotkania – mówi pomocnik „Kolejorza”.
Autor: Karol Jałowiec
Zainteresowanie biletami na mecze Lecha w europejskich pucharach zawsze było bardzo duże, a kiedy do Poznania przyjeżdżają takie marki jak Manchester City czy Juventus Turyn można się było spodziewać wszystkiego. Faktycznie wejściówki na to spotkanie rozeszły się niezwykle szybko i tylko szczęśliwcy będą mogli zobaczyć spotkanie „Kolejorza” ze „Starą Damą” na żywo. Biletów w kasach już bowiem nie ma.
Trener Bakero po niedzielnym rozruchu pomeczowym dał swoim piłkarzom półtorej dnia wolnego. Jose Tshibamba wykorzystał ten czas na wyjazd do Holandii. W drodze powrotnej uległ wypadkowi samochodowemu. Jutro napastnik Lecha ma wyjść ze szpitala.
Jose Mari Bakero dość odważnie manifestuje rezygnację z zasady „zwycięskiego składu się nie zmienia”. Mimo dobrej gry zawodnika w wygranym spotkaniu w kolejnym może on usiąść na ławce. – Każdy mecz jest inny – tłumaczy opiekun Lecha.
Red Bull Salzburg, rywal Lecha w rozgrywkach Ligi Europy. jest zainteresowany transferem Joela Tshibamby. Napastnik mistrza Polski zrobił wrażenie na władzach austriackiego klubu, który rozważa jego zatrudnienie – informuje niemiecki portal transfermarkt.de. Zdaniem agencji menadżerskiej Adrian Sport Transfer d.o.o., zawodnik poznańskiego zespołu spełnia wszystkie wymogi Salzburga.
Lech dyszący, a w zasadzie czołgający się po boisku. Bez sił na skonstruowanie akcji ofensywnej. Co więcej, grając przed własną publicznością, pozwolił rywalom zamknąć się na własnym polu karnym, doprowadzając do zagrożenia pod bramką Kotorowskiego. Takiego Lecha nie widzieliśmy dawno, bo nawet drużyna Zielińskiego, gdy przegrywała to stwarzała pozory gry ofensywnej i to ona prowadziła grę. W sobotę było inaczej.
Liga w tym roku spłatała kibicom niezłego psikusa, ale dzięki takiemu, a nie innemu obrotowi sprawy jest ona niezwykle ciekawa. W tej chwili trudno szukać wśród jakiejkolwiek drużyny kandydata na potencjalnego mistrza Polski. Zgodnie z niepisaną zasadą mistrzostwo zdobyć może drużyna, która nie przegra w lidze więcej, niż czterech spotkań. Oznaczałoby to, że szanse na tytuł zachowały cztery drużyny. Jednak nie tym razem.
Jacek Kiełb pojawił się dzisiaj na boisko po chorobie, która na dłuższy okres czasu wykluczyła go z gry na ligowych boiskach. Jednak dostosował się on poziomem do swoich partnerów i zagrał bardzo przeciętne spotkanie. Mógł zdobyć także dwie bramki, które na pewno uspokoiłyby grę poznańskiego zespołu. – Brakuje mi pewności – mówi pomocnik Lecha po wczorajszym spotkaniu z Polonią Bytom.
Spotkanie z Polonią Bytom piłkarze Lecha mogą zaliczyć do udanych tylko ze względu na wynik, jaki w nim osiągnęli. Zespołowi Bakero brakowało dużo do poziomu w jakim przed tygodniem pokonali Lechię Gdańsk. Jednak jak podkreślają zawodnicy i takie spotkania trzeba wygrywać. Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedziami po meczu.
Lech Poznań szybko zdobył bramkę, jednak to było wszystko na co było stać dzisiaj podopiecznych Jose Mari Bakero. Na szczęście opatrzność pozwoliła „Kolejorzowi” zdobyć trzy punkty. Kotorowskiego od straty bramki dwukrotnie uratowała poprzeczka. Lech dzięki temu zwycięstwu, przynajmniej do jutra przesunie się na 10. miejsce. Jedyną bramkę dla „Kolejorza” zdobył Rudnevs.