476 minut bez strzelonego gola, to nie jest najgorszy, wbrew pozorom, najgorszy wynik dotyczący nieskuteczności. W 90-letniej historii klubu ten rezultat plasuje się na 6. pozycji. Do najgorszego, z przełomów sezonu 1972/1973, a także 1973/1974, brakuje jeszcze 118 minut.
Autor: Karol Jałowiec
Po meczu z Widzewem Łódź na zdrowie narzekało trzech piłkarzy Lecha. Wśród nich znaleźli się Rafał Murawski, Artiom Rudnev, a także Hubert Wołąkiewicz.
Podczas niedzielnego meczu z Widzewem kibice Lecha dali wyraz swojej dezaprobacie wobec postawy zespołu, ale również trener Jose Mari Bakero. Sympatycy „Kolejorza” kilka razy dobitnie przekazali swoją opinię na temat drużyny. „Quanta na mera, czas już w***bać Bakera” – krzyczeli.
– Z jakiego powodu mam się wstydzić? Pracuje każdego dnia, jutro kolejny raz. Nie mam powodu do wstydu. Moja praca od początku drugiej połowy szła w dobrym kierunku – zaznaczył Jose Mari Bakero na konferencji po meczu z Widzewem Łódź.
– Jesteśmy bardzo szczęśliwi z punktów, które nam się przydają. Zostają wywalczone na boisku od pierwszej do ostatniej minuty – mówił po meczu z Lechem trener Widzewa, Radosław Mroczkowski.
Trener oraz piłkarze zapowiadali, że będą grali o 3 punkty w spotkaniu z Widzewem. I rzeczywiście w pierwszej połowie Lech próbował zaatakować od pierwszego gwizdka sędziego, jednak bezskutecznie. Druga połowa była wbrew oczekiwaniom kibiców jeszcze gorsza w wykonaniu „Kolejorza”. Ten przegrał po bramce Bruno Pinheiro w 58. minucie spotkania 0:1.
Niesamowite emocje przeżyli kibice Cracovii, oglądający na żywo mecz swojej drużyny z GKS-em Bełchatów. Do końca regulaminowego czasu gry utrzymywał się remis, jednak w doliczonym czasie kapitalnym strzałem popisał się Vladimir Boljević i zapewnił „Pasom” trzy punkty.
Bez Bartosza Ślusarskiego, który w ostatnim meczu zagrał od pierwszej minuty, nadal czekającego na powrót do kadry Marcina Kikuta, ale za to z powracającym do niej Manuelem Arboledą – taką osiemnastkę meczową na spotkanie z Widzewem Łódź wybrał Jose Mari Bakero.
– To czas, który dobiega końca. Wyczerpaliśmy już limit i teraz zaczniemy strzelać bramki – tak wypowiadał się Mateusz Możdżeń przed meczem z Widzewem. Przeciwnik Lecha nie zajmuje wysokiego miejsca w tabeli, ale to nie znaczy, że „Kolejorza” czeka łatwy mecz. Niejednokrotnie przekonaliśmy się o tym, że im teoretycznie łatwiejszy przeciwnik, to mecz niekoniecznie jest łatwy. A jak ocenia to pomocnik Lecha?
Dzisiaj odbyła się 2. kolejka edycji halowej TIFOSI Ligi Kiboli. Znamy już wszystkie wyniki obu poziomów rozgrywkowych.