Lechia przegrała wczoraj z Lechem 1:2, a od drugiej połowy gdańszczanie grali w osłabieniu – Ten mecz do pokazania przez sędziego czerwonej kartki toczył się pod nasze dyktando, więc możemy gdybać co by było, gdybyśmy grali w komplecie. Do przerwy powinniśmy prowadzić wyżej, bo trochę tych sytuacji było i powinny paść bramki. W drugiej sytuacji Maki (przyp. red. Maciej Makuszewski) miał swoją szansę, ale się nie udało – powiedział po meczu Mateusz Możdżeń
Autor: Karol Jałowiec
W niedzielnym spotkaniu z Lechią Gdańsk wygraną Lechowi zapewnił duet Kędziora-Teodroczyk. Poznaniacy zdobyli dwie bramki niemalże w identyczny sposób.
Lech przegrywał po pierwszej połowie z Lechią po goli Vranjesa z rzutu karnego. Obraz gry zmieniła czerwona kartka dla Sadajewa pod koniec pierwszej części gry. W drugiej dominował już „Kolejorz”, któy po dwóch bramkarz Teodorczyka wyszedł na prowadzenie i przerwał passę czterech spotkań bez wygranej.
Od meczu ze Stjarnan minęły dwa dni, natomiast w mediach cały czas przeplatają się dwa różne obrazy tego spotkania. Obok takich haseł jak „wstyd” i „kompromitacja”, pojawiają się również słowa uznania porównujące czwartkowy wieczór do poziomu Ligi Mistrzów. Oczywiście te drugie nie dotyczą piłkarzy, tylko tego dwunastego i najwierniejszego zawodnika – kibiców.
W 4. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań zmierzy się na wyjeździe z Lechią Gdańsk. Wszystko na to wskazuje, że po raz ostatni piłkarze wystąpią pod wodzą trenera Mariusza Rumaka.
Był wstyd po porażce w Grudziądzu, po porażce w Legnicy, po meczu z Żalgirisem i teraz przyszła kolej na półamatorów z Islandi. Ale…nie zapomnijmy o laniu w Szczecinie w zeszłym sezonie.
Po meczu na konferencji prasowej pojawiło się także trzech piłkarzy Lecha Poznań: Krzysztof Kotorowski, Hubert Wołąkiewicz i Łukasz Trałka, którzy na co dzień tworzą radę drużyny klubu. – To jest niecodzienna sytuacja w naszej szatni. Zdajemy sobie sprawę, że zawaliliśmy te mecze – mówił Kotorowski.
Co po wczorajszym meczu mieli do powiedzenia trenerzy obu drużyn? Zapraszamy do zapoznania się z ich opiniami.
Nie mogę i nawet nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć. Nie da się tego zrobić. Żadna analiza nie jest tu potrzebna. Ten mecz, a w zasadzie jego wynik jest wyrokiem dla Mariusza Rumaka. Wyrokiem, który już przed rokiem w Wilnie został wstrzymany przed wykonaniem. Teraz już nie ma przebacz.
Lech Poznań zremisował bezramkowo ze Stjarnan FC i zakończył zmagania w Lidze Europejskiej na trzeciej rundzie europejskich pucharów.