Takie mecze, jak ten, który Lech rozegrał w piątek w Zabrzu decydują o zdobyciu Mistrzostwa Polski. Podopieczni Jose Mari Bakero nie sprostali Górnikowi i mimo tego, że po tej serii spotkań nadal będą liderem T-Mobile Ekstraklasy nie skorzystali z szansy, jaką była możliwość odskoczenia od rywali w walce o tytuł. Czołówka ligi zawiodła, podobnie jak „Kolejorz”, który nie uciekł, a miał dogodną do tego okazję.
Autor: Karol Jałowiec
Już od kilku dni mówiło się, że aby Jacek Kiełb mógł w tym sezonie regularnie występować, będzie musiał przenieść się na wypożyczenie do Korony Kielce. Tak też się stało – „Kiełbik” ten sezon spędzi w województwie świętokrzyskim. – Po rozmowie z trenerem i dyrektorem sportowym doszliśmy do wniosku, że wyjadę z Poznania, aby podnieść swoje umiejętności – przyznał Jacek Kiełb.
Trzy dni wolnego swoim piłkarzom po meczu z Górnikiem Zabrze dał trener Jose Mari Bakero. We wtorek zawodnicy będą trenować jednak nie jest znane jeszcze miejsce zajęć. W środę wracają na obiekty przy ulicy Bułgarskiej. Piłkarzy Lecha czekają teraz dwa tygodnie przerwy. Kolejny ligowy mecz rozegrają dopiero 9 września, a przeciwnikiem „Kolejorza” będzie Wisła Kraków.
Niepocieszony po porażce z Górnikiem był także Rafał Murawski, wyróżniający się w tym spotkaniu piłkarz Lecha. Jego doba postawa jednak nie pomogła drużynie. Gospodarze nie zaskoczyli „Kolejorza” mimo to zdominowali go w środku pola i nie pozwolili na konstruowanie groźnych akcji bramkowych.
Pierwszy mecz po kontuzji rozegrał wczoraj po południu Grzegorz Wojtkowiak. Kapitan Lecha po meczu z GKS-em Bełchatów narzekał na łąkotkę i wypadł z osiemnastki meczowej na spotkanie z Ruchem. – Na pewno coś jeszcze odczuwam, ale to nie ból, który uniemożliwia grę. Kontrolowałem cały czas staw kolanowy i jestem zadowolony, że bez większych problemów mogłem dokończyć mecz – powiedział po spotkaniu „Dyzio”.
Krzysztof Kotorowski miał dzisiaj bardzo dużo pracy podczas meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Golkiper Lecha nie uratował jednak lidera T-Mobile Ekstraklasy przed stratą dwóch bramek. – Nic wielkiego dzisiaj nie wybroniłem, nie uratowałem przed stratą bramek i szkoda, bo uważam, że remis był w naszym zasięgu – powiedział po meczu bramkarz „Kolejorza”.
Hubert Wołąkiewicz pod koniec pierwszej połowy doznał urazy mięśnia przywodziciela i z grymasem bólu opuścił boisko w Zabrzu. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa w treningach obrońcy Lecha, ale prawdopodobnie nie pojedzie on na zgrupowanie reprezentacji Polski, które rozpoczyna się w poniedziałek. Jutro przejdzie on w Poznaniu badanie USG.
– To bardzo dobre spotkanie w wykonaniu Górnika. Wiedzieliśmy, że jeśli chcemy wygrać, to musimy spiąć się na wyżyny możliwości i zrealizować plan taktyczny, jaki sobie założyliśmy. Tak też się stało – skomentował przebieg meczu Adam Nawałka, szkoleniowiec Górnika Zabrze.
– Trzeba podkreślić, że warunki do gry były trudne. To był mecz, którego się spodziewaliśmy. Górnik grał dobrze w powietrzu, grał długie piłki, wychodził pressingiem kilkoma piłkarzami – powiedział na konferencji prasowej po meczu Jose Mari Bakero.
Górnik Zabrze podtrzymał swoją korzystną passę na obiekcie przy Roosevelta. Spotkanie z Lechem było dla nich 14. z rzędu nie przegranym pojedynkiem w roli gospodarza. Bramki dla piłkarzy Adama Nawałki zdobywali Kwiek oraz Adam Banaś. Na pocieszenie dla „Kolejorza” trafił w doliczonym czasie gry trafił Siergiej Kriwiec. Dla Lechitów był to pierwszy przegrany w ty sezonie mecz.