Lechici już jutro zagrają pierwszy mecz w tym roku przed własną publicznością. Ich rywalem będzie przedostatni w tabeli Ruch Chorzów.
Autor: Karol Jałowiec
W pierwszym meczu przed własną publicznością Lech Poznań zmierzy się z Ruchem Chorzów, przedostatnią drużyną ligowej tabeli.
W niedzielę Lech podejmie na własnym boisku Ruch Chorzów, a między słupkami na pewno stanie Maciej Gostomski.
Przed startem rundy wydawało nam się, że sytuacja kadrowa Lecha Poznań nie jest wcale taka zła. Oczywiście zawsze mogło być lepiej, lecz wyniki sparingów i atmosfera w drużynie napawała nas do optymizmu. Na urazy skarżyli się jedynie Jasmin Buric, Karol Linetty i Zaur Sadajev, czyli wydawało się, że zawodnicy do zastąpienia. Po długich przerwach wracali Szymon Pawłowski, Maciej Wilusz i Kebba Ceesay, którzy nie mieli łatwo w walce o miejsce w pierwszej jedenastce. Maciek Wilusz i Kebba szlifują formę i wygląda to też coraz lepiej – informuje asystent trenera Skorży.
Lechici zapomnieli już o meczu z Pogonią i skupiają się na niedzielnym starciu z Ruchem Chorzów przed własną publicznością.
W meczu z Pogonią Szczecin swojego debiutanckiego gola w niebiesko-białych barwach zdobył Paulus Arajuuri.
Maciej Wilusz wraca do pełni zdrowia po kontuzji barku, której doznał jesienią podczas meczu z warszawską Legią.
Na skutek zakazu nałożonego przez Komisji Ligi fani Lecha Poznań mieli oglądać spotkanie Kolejorza sprzed telewizorów. Wyjazd jednak doszedł do skutku.
Lech zimą pozyskał trzech nowych piłkarzy, ale tylko David Holman zadebiutował w meczu z Pogonią Szczecin – Nie wypada mi marudzić, bo trafiają nowe twarze i to daje impuls całej drużynie. Nie wiem jednak, jak szybko uda się ich wkomponować do zespołu, bo czeka ich dużo pracy. Jesienią bramki strzelała grupa zawodników i podobnie będzie teraz, ale mam nadzieję, że to Vojo będzie głównym strzelcem – mówił jeszcze przed inauguracją piłkarskiej wiosny trener Skorża.
Maciej Gostomski nie ma szczęścia do meczów rozgrywanych w Szczecinie. W zeszłym roku pięć bramek strzelił mu Marcin Robak, teraz na szczęście tylko jedną.