Wicemistrz Polski – Śląsk Wrocław – został Mistrzem Jesieni sezonu 2011/12. Jednak czy przezimuje na pierwszym miejscu – nie wiadomo. Pozostały oczywiście do rozegrania awansem jeszcze dwie kolejki z rundy wiosennej.
Autor: Karol Jałowiec
Cały czas zachęcamy do wsparcia akcji Niebiesko-Biały Mikołaj. Można to uczynić zamawiając jedną z trzech, a najlepiej wszystkie specjalnie przygotowane na tę akcję tapety na telefony komórkowe. Koszt jednej to zaledwie 2,46 złotych z VAT.
Wczorajszy mecz w wykonaniu Lecha okazał się nie tylko nudny, ale i chaotyczny. „Kolejorz” nie potrafił po raz kolejny przełamać się i strzelić gola rywalom. Co na ten temat uważa trener, mieliśmy już okazję usłyszeć. Jednak co o tej sytuacji myślą sami piłkarze?
Obecna sytuacja Lecha jest krytyczna. Można by powiedzieć, że jest tragicznie, sytuacja nie napawa optymizmem, ale czy to już dramat? Gdybyśmy stwierdzili, że tak właśnie jest, to moglibyśmy patrzeć na przyszłość z nadzieją na lepsze jutro.
476 minut bez strzelonego gola, to nie jest najgorszy, wbrew pozorom, najgorszy wynik dotyczący nieskuteczności. W 90-letniej historii klubu ten rezultat plasuje się na 6. pozycji. Do najgorszego, z przełomów sezonu 1972/1973, a także 1973/1974, brakuje jeszcze 118 minut.
Po meczu z Widzewem Łódź na zdrowie narzekało trzech piłkarzy Lecha. Wśród nich znaleźli się Rafał Murawski, Artiom Rudnev, a także Hubert Wołąkiewicz.
Podczas niedzielnego meczu z Widzewem kibice Lecha dali wyraz swojej dezaprobacie wobec postawy zespołu, ale również trener Jose Mari Bakero. Sympatycy „Kolejorza” kilka razy dobitnie przekazali swoją opinię na temat drużyny. „Quanta na mera, czas już w***bać Bakera” – krzyczeli.
– Z jakiego powodu mam się wstydzić? Pracuje każdego dnia, jutro kolejny raz. Nie mam powodu do wstydu. Moja praca od początku drugiej połowy szła w dobrym kierunku – zaznaczył Jose Mari Bakero na konferencji po meczu z Widzewem Łódź.
– Jesteśmy bardzo szczęśliwi z punktów, które nam się przydają. Zostają wywalczone na boisku od pierwszej do ostatniej minuty – mówił po meczu z Lechem trener Widzewa, Radosław Mroczkowski.
Trener oraz piłkarze zapowiadali, że będą grali o 3 punkty w spotkaniu z Widzewem. I rzeczywiście w pierwszej połowie Lech próbował zaatakować od pierwszego gwizdka sędziego, jednak bezskutecznie. Druga połowa była wbrew oczekiwaniom kibiców jeszcze gorsza w wykonaniu „Kolejorza”. Ten przegrał po bramce Bruno Pinheiro w 58. minucie spotkania 0:1.