Stowarzyszenie „Wiara Lecha”, to nie tylko oprawy meczowe i doping na meczach „Kolejorza”. To także pomóc dla potrzebujących, choćby tych z Domów Dziecka w całej Wielkopolsce.
Autor: Karol Jałowiec
Jutro piłkarze Lecha zagrają ze Śląskiem Wrocław. To zespół, którego styl gry odpowiada Lechowi. Ostatni raz drużyna ze stolicy Wielkopolski przegrała z podopiecznymi Oresta Lenczyka na początku ubiegłej dekady.
Waldemar Sobota w rundzie wiosennej trzy razy rozpoczynał mecze w podstawowym składzie Śląska Wrocław. Na zgrupowaniu w Grodzisku Wielkopolski stara się przekonać trenera do tego, aby postawił na niego w spotkaniu z Lechem. – Dla takich spotkań, jak to z Lechem, się żyje – mówi w rozmowie ze „Sportowymi Faktami”.
Pomocnik poznańskiego Lecha, Rafał Murawski, zmienił Adriana Mierzejewskiego w przerwie spotkania towarzyskiego reprezentacji Polski z Grecją, które rozegrane zostało w Pireusie. Hubert Wołąkiewicz, podobnie jak w pierwszym spotkaniu, nie pojawił się na boisku, choć na chwilę. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Siergiej Kriwiec spędził cały mecz na ławce rezerwowych w przegranym przez Białoruś meczu towarzyskim z Kanadą, natomiast Mateusz Możdżeń pojawił na na boisku w 46. minucie spotkania, ale nie pomógł reprezentacji Polski dla lat 20 w osiągnięciu zwycięstwa ze Szwajcarią. Biało-czerwoni przegrali wysoko 0:3.
Lech, po czterech kolejkach,zajmuje drugie miejsce w tabeli rundy wiosennej. Przed nim jest tylko Wisła Kraków. „Kolejorz” zgromadził dziewięć punktów. Oczko mniej ma Śląsk Wrocław, który jest najbliższym rywalem mistrza Polski.
Odkąd trenerem Śląska, we wrześniu 2010 roku, został Orest Lenczyk, ten nie przegrywał żadnego spotkania ligowego. Sześć razy wygrał i tyle samo zremisował. W piątek Lecha czeka więc przeprawa z zespołem niezwykle wymagającym, ale i bezwzględnym.
W meczu reprezentacji do lat 19, Polska i Norwegia zremisowały 1:1. Spotkanie było rozgrywane w Grodzisku Wielkopolskim, a w kadrze Polski wystąpiło trzech Lechitów: Marcin Kamiński, Wojciech Golla i Bartosz Bereszyński.
Już nie tylko Manchester City, ale także inne angielskie zespoły naśladują kibiców Lecha Poznań. „Do The Poznan” na stadionach Premier League stało się słynne dzięki fanom właśnie Manchesteru City. Jednak ten styl dopingowania swojej drużynie przechwycili także kibice z niższych lig angielskich.
W rundzie jesiennej Manuel Arboleda był żelaznym punktem obrony Lecha Poznań. Wtedy gdy grał, można było być pewnym, że „Kolejorz” nie straci wiele bramek. Wiosną jednak to się zmieniło. Coś w grze Kolumbijczyka się zacięła.